Create a Joomla website with Joomla Templates. These Joomla Themes are reviewed and tested for optimal performance. High Quality, Premium Joomla Templates for Your Site

The future is now

Michał Miśko
Opublikowano
The future is now
Kadr z filmu The running man

W historii kina powstało wiele filmów, które dzieją się w odległej, z perspektywy czasów w których powstały, przyszłości. Niektóre z nich przyszłością określały czasy w których żyjemy obecnie. Przyjrzyjmy się więc kilku tytułom i światom, jakie kreowały oraz oceńmy, jak bardzo daleko, lub blisko, byli twórcy w przepowiadaniu przyszłości.

Kino ma to do siebie, że jedynie od kreatywności i wyobraźni scenarzystów, reżyserów i innych twórców zależy, jaki świat i historię wykreują w swoim dziele. W historii kina powstało wiele obrazów, które dzieją się, z perspektywy wtedy tworzących je ludzi, w przyszłości. Wiele z nich akcję osadzoną ma w czasach w których aktualnie żyjemy i tym właśnie - niektórym - filmom przyjrzymy się w dzisiejszym wpisie. Zapraszam na całkowicie subiektywny przegląd filmowej przyszłości, która dla nas jest teraźniejszością.

Nieproszony gość (Alien intruder) to film z 1992 roku i pewnie niewiele z was o nim słyszało. To typowe kino sci-fi okresu VHS, z tandetnymi kostiumami, niezbyt wyrafinowanym humorem i takim też scenariuszem. Fabuła opiera się na kilku skazańcach, pod dowództwem komandora Skylera - w tej roli Billy Dee Williams, którzy wyruszają w kosmiczną misję w celu odzyskania utraconego statku kosmicznego. W razie powodzenia misji wyroki dożywocia skazańców mają zostać złagodzone. W drodze trafiają do wirtualnej rzeczywistości, gdzie mogą realizować swoje fantazje seksualne z dowolnie wybraną kobietą. Pojawia sie tam jednak Ariel, która mocno gmatwa całą sytuację, a dodatkowo zaczyna pojawiać się również poza programem VR, manipulując tak uczestnikami misji, że ci zwracają się przeciwko sobie. Akcja filmy rozgrywa się w 2022 roku i praktycznie nic nie zgadza się z tym, co mogliśmy przeżyć w roku w którym rosja napadła na Ukrainę.

Johnny Mnemonic to o niebo lepiej zrealizowany od poprzednika film z 1995 roku i dziejący się w roku 2021. Jak 26 lat wcześniej twórcy wyobrażali sobie przyszłość? Tutaj trafili w dziesiątkę, ponieważ akcja filmu toczy się w trakcie światowej pandemii. Co prawda nie choroby wirusowej, a czegoś, co nazywane jest syndromem osłabienia neuronów, ale w jednej ze scen widzimy nawet protesty ludzi z maskami na twarzy. To coś, co w realnym 2021 roku, mieliśmy, w samym środku pandemii SARS-CoV-2, na porządku dziennym. Mnemonic, z 31-letnim wtedy Keanu Reevesem w roli głównej, osadzony jest w świecie cyberpunkowym. Rzeczywisty świat w 2021 roku trudno byłoby nazwać cyberpunkowym, ale to właśnie wtedy, za sprawą premiery Cyberpunka 2077, nastała moda na tę stylistykę. Ciekawy zbieg okoliczności. Twórcy Johnny Mnemonica już w 1995 roku również celnie przewidzieli, że w latach 20 XXI wieku dane, które przenosimy ważyć będą setki gigabajtów. To coś, co w połowie lat 90-tych było nie do pomyślenia. Oczywiście nikt dziś nie przenosi tych danych w głowie, jak robił to główny bohater, od tego są pendrive'y, przenośne dyski twarde, czy dyski SSD. Powszechne nie są również wszelkiego rodzaju wszczepy, ale jeśli przyjrzeć się rynkowi (głównie) medycznemu to ta technologia rozwija się dość sprawnie, choć oczywiście nie w kierunku przedstawionym w filmie. To, czego twórcy nie przewidzieli to fakt, że w naszych czasach, nikt już (prawie) nie będzie używał faksów i płyt CD.

Jedną z nowości ostatnich dni w serwisie Netflix jest film 1987 roku z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Akcja The running man toczy się w 2019 roku w fikcyjnym mieście w dystopijnym świecie przyszłości w którym gospodarka upadła, a żyjącymi praktycznie w nędzy ludźmi sterują technologiczne korporacje. Powstrzymywanie buntów społecznych odbywa się na zasadzie dawania tłuszczy brutalnych igrzysk w postaci niezwykle popularnego telewizyjnego show w którym grupa skazańców ma przedostać się przez określony teren, a w pogoń za nimi ruszają ciężko uzbrojeni łowcy, tzw. stalkerzy. Program nie idzie po myśli twórców, kiedy pojawia się w nim, grany przez Schwarzeneggera, Ben Richards. Tutaj również trudno porównać wykreowany przez Paula Glasera świat do tego, co pamiętamy z 2019 roku, choć równie trudno nie odnieść wrażenia, że telewizja obecnie serwuje nam równie tępą rozrywkę.

The running man oparty jest na powieści o tym samym tytule autorstwa Richarda Bachmana (to pseudonim Stephena Kinga). Film jest dość mocno fabularnie zmieniony w porównaniu z książką, a akcja w powieści dzieje się w roku 2025.

Akcja Nieśmiertelnego 2 z 1991 roku toczy się obecnie. Świat przedstawiony w filmie został zniszczony przez skutki dziury ozonowej, a pozostałe życie na Ziemi chroni zbudowana sztuczna ochrona. Znany z pierwszej odsłony filmu o Nieśmiertelnym Connor MacLeod jest już schorowanym, pozbawionym swojej nieśmiertelności, starcem na którego polują jednak inni nieumarli. Zabijając jednego z nich Macleod odzyskuje młodość i nieśmiertelność, sprowadza również swojego dawnego przyjaciela - w roli Ramireza Sean Connery. Drugi wątek filmu dotyczy warstwy ozonowej Ziemi, która, zdaniem działaczki na rzecz ochrony środowiska, odbudowała się samoczynnie, tymczasem ze sztucznej ochrony planety nie chce zrezygnować złowroga korporacja, która czerpie z takiego stanu rzeczy zyski. Oprócz złowrogich korporacji nic w tym filmie nie przypomina świata obecnie. Jako ludzkość na szczęście nie doprowadziliśmy do całkowitego zniszczenia warstwy ozonowej i jest to chyba jeden z nielicznych przykładów, kiedy szybko i stanowczo postąpiliśmy jak trzeba.

Highlander 2 to jednak film zły, ani jotę nie przystający poziomem do swojego poprzednika i oglądanie go dziś polecamy jedynie najtwardszym koneserom kina wczesnych lat 90.

O czymś co nazwaliśmy dziurą ozonową mówiło się szeroko również w latach 90. XX wieku. Największym wrogiem warstwy ozonowej Ziemi był freon, który stosowano wtedy w bardzo wielu gałęziach przemysłu. Już w roku 1985 podpisano Konwencję wiedeńską w sprawie ochrony warstwy ozonowej w której zobowiązano się prowadzenia pomiarów i ograniczania emisji gazów powodujących ubytki w warstwie ozonowej. Dwa lata później podpisano Protokół montrealski, mówiący o rezygnacji z używania freonu. Najpierw podpisało go 20 krajów, a do naszych czasów 160. Zaprocentowało to wyeliminowaniem freonu z procesu produkcji i spadkiem emisji o 90 procent. Warstwa ozonowa Ziemi sukcesywnie się odbudowuje w tempie 2 procent rocznie od roku 2000 i szacuje się, że do połowy naszego stulecia, tzw. dziura ozonowa, może zasklepić się całkowicie.

Chłopiec i jego pies to również mało znany w naszym kręgu film z 1975 roku. Jego akcja dzieje się w roku 2024, tuż po... IV wojnie światowej. W wyniku konfliktu atomowego ludzie, którzy przeżyli nuklearną zagładę, żyją na poatomowej pustyni. Bohaterem filmu jest 18-letni Vic - w tej roli Don Johnson, oraz jego, posiadający niezwykłe umiejętności, pies Blood. Obu bohaterów łaczy równie niezwykła więź, która jednak zostanie wystawiona na próbę przez kobietę. Przedziwne połączenie dramatu, komedii i science fiction. Nie muszę chyba dodawać, że, na szczęście, świat w 2024, póki co, wygląda znacznie lepiej, niż w wizji reżysera tego dzieła, L.Q. Jonesa.

Najstarszy film w zestawieniu. Beyond the time barrier to obraz z 1960 roku, którego fabuła opiera się o przygody pilota Williama Allisona, który w trakcie lotu w kosmos traci kontakt z bazą, a po powrocie w jej miejscu odkrywa futurystyczne miasto. Wraz z rozwojem sytuacji dowiaduje się, że przeniósł się w czasie do roku 2024. Są tutaj niemi ludzie przyszłości, są mutanty, jest również wątek kosmicznej pandemii. Nie ma za to żadnej mocy, która pozwoliłaby na połączenie naszych czasów z wizją przedstawioną przez Edgara G. Ulmera. No, może poza ascetycznymi wnętrzami w których rozgrywa się akcja, a które, w jakiś sposób i przy dużej dozie dobrej woli, możnaby uznać za tożsame z będącym w modzie dziś dizajnem wnętrz.

Na koniec warto również na koniec wspomnieć, że cała seria filmów z uniwersum Marvela, dzieje się w roku 2024. Są to Shang-Chi, Venom: Let there be carnage, Spider-Many: Far from home i No way home, Black Panther: Wakanda forever czy Doktor Strange w multiwersum obłędu. Są to jednak produkcje na tyle nowe, że ocenianie ich pod kątem przewidywania przyszłości nie ma większego sensu.

 

 technologia i rozrywka